Katarzyna Komar
02-01-2020

Kiedy koń ponosi... co robić?

Kiedy koń ponosi… co robić? U dołu tekstu zamieszczę ściągę z metodami, z których niejednokrotnie korzystałam, pracując z różnymi końmi w wielu dolnośląskich stajniach. Po każdym takim wydarzeniu zastanawiałam się, co można było zrobić, żeby do poniesienia nie doszło? Kiedy pytałam o to trenerów czy instruktorów, najczęściej wzruszali ramionami i mówili coś w rodzaju: „ten typ tak ma, nie wiedziałaś?”, „Konie ponoszą, taka jest ich natura”. Otóż nie. Teraz już wiem, że to nieprawda – koń ponosić nie musi, a jeździec może zapobiec poniesieniu, o ile w terenie zachowa czujność, a podczas pracy na ujeżdżalni zadba o odpowiednie przygotowanie konia. Przez odpowiednie przygotowanie rozumiem postawienie na pomoce, wypracowanie posłuszeństwa konia i zaufania do jeźdźca. Tego się nie da zrobić w dzień ani w tydzień (ani nawet w miesiąc). Przy braku zaufania konia do jeźdźca okazjonalne płoszenie się w każdej nieznanej sytuacji przekształca się w trudny do wykorzenienia narów, poprzedzający ponoszenie, czyli właściwie ucieczkę – przed przerażającym obiektem czy bodźcem. Wypracowane podczas godzin spędzonych na ujeżdżalni posłuszeństwo na pomoce może zdominować obawę konia.
Ta ścieżka zaraz się kończy - koń zwolni lub się zatrzyma
Absolutnie rewelacyjna książka, must have dla wszystkich, którzy zajmują się szkoleniem koni, Konia kształtuje jeździec U. Bürgera i O. Zietschmanna, o płoszeniu (w rozdziale Sprawy zasadnicze w szkoleniu) mówi tak:
„Nawyk płoszenia się jest cechą bardzo niepożądaną. Młode konie, chodzące ufnie pod jeźdźcem, płoszą się rzadko. Stają przodem przed nieznaną rzeczą i uważnie ją obserwują. Wtedy jeździec powinien zachowywać się biernie, ale dużo mówić uspokajającym tonem, dzięki czemu jego spokój udziela się koniowi. Musi pozostawić mu czas, potrzebny do przekonania się, że nie ma niebezpieczeństwa. Przy próbach ucieczki nie powinien prowadzić z koniem nierozważnej walki, lecz spokojnie go zatrzymać i bez przymusu, na luźnych wodzach, powracać do tego miejsca, aż koń przekona się, że nie grozi mu niebezpieczeństwo i znowu będzie ufny. Tak wychowany koń będzie później ufnie chodził wszędzie tam, dokąd go jeździec poprowadzi i nadal z pełną uwagą obserwował otoczenie(...)”

Zawsze lepiej jest zapobiegać

Najlepiej jest zapobiegać – jeśli jeździsz na koniu, który ma tendencję do ponoszenia w terenie, pamiętaj o tym, że wyjazd w teren to nie jest tylko relaks; równie dobrze można tam pracować, jak i na ujeżdżalni. Zajęty koń nie będzie miał czasu przejawiać własnej inicjatywy.
Jeśli twój koń się często płoszy, tym bardziej należy jego uwagę utrzymywać skupioną na sobie i przy pierwszych oznakach rozproszenia musisz działać – jeśli koń zwraca wzrok i uszy na jakieś podejrzane obiekty, to jest ostatni moment, kiedy jeszcze możesz zareagować. Zajmij go natychmiast jakimiś ćwiczeniami. Kiedy koń podniesie głowę, napnie mięśnie, jest gotowy do „odpalenia”. Już może być za późno. Ale próbuj robić zwroty z przekrzyżowywaniem nóg; jeśli ci się uda, działaj dalej i zacznij robić jedno po drugim żucie wędzidła z ręki (nawet, jeśli nie używasz wędzidła).
Do moich ulubionych i, jak uważam, najskuteczniejszych metod zapobiegania ponoszeniu, należą:

  • unikanie przyuczania konia do tego, że dane odcinki trasy pokonuje się zawsze tym samym chodem (np. często spotykane tzw. trasy na galop – nie robię czegoś takiego; często fantastyczne, kilkukilometrowe, proste polne drogi pokonuję wyłącznie stępem. Może to i nudne, ale na pewno zwiększa bezpieczeństwo; ja uważam, że koń rekreacyjny ma być przede wszystkim BEZPIECZNY w użytkowaniu).
  • jeszcze skuteczniejsza jest metoda opisana w tej samej książce, co powyżej. Pozwolę sobie zacytować:
    „Konie muszą się także nauczyć gospodarowania swoimi siłami. Jest to możliwe tylko wtedy, jeżeli odpowiednio wcześnie i często wymaga się od nich pracy aż do zmęczenia. Konie, dla których galop jest ekscytującym przeżyciem, niepotrzebnie tracą siły, angażując w parcie do przodu całą energię. Jeżeli jednak zagalopuje się po przejechaniu kilku kilometrów spokojnym kłusem i przejedzie ten sam (taki sam? - K. Komar) odcinek galopem, konie uczą się galopowania przez dłuższy czas w spokojnym tempie, i, co tu jest szczególnie ważne, dobrej techniki oddychania. Takie konie są wydolne; oszczędzają siły, angażując je w pełni dopiero na zdecydowane działanie pomocy aktywizujących jeźdźca.”
Schemat postępowania w przypadku ponoszenia
Nie ukrywam, że ten sposób jazdy jest nam najbliższy. Sporo wychodzimy w teren, i, jak dotąd, nie zdarzyło się, żeby któryś z naszych koni poniósł. Płoszą się nieraz, owszem, ale ich reakcja ogranicza się do odskoczenia i zrobienia najwyżej kilku szybszych kroków. Dają się też opanować bez trudu.
Na koniec jeszcze jedna sprawa - kowboje powiadają, że bezpieczny jest dopiero "koń tysiąca jazd", przy czym pod pojęciem "jazdy" nie rozumieją bynajmniej dreptania w kółko po ujeżdżalni. Myślę, że nie tylko miłośnicy rajdów i wypadów terenowych powinni sobie wziąć to do serca...
Bibliografia
  1. U. Bürger, O. Zietschmann, Konia kształtuje jeździec. Funkcje i rozwój mięśni konia wierzchowego, Łódź 2010
  2. Mickunas W., Trener radzi - jak lepiej poznać konie, lepiej je rozumieć i lepiej na nich jeździć, Łódź 2004
  3. Szarska E., Konne rajdy długodystansowe, Warszawa 2007
© Stajnia Girawolta Blog
Nasale Nowy Gródek 3
46-220 Byczyna
tel.: +48 731 085 161
e-mail: stajnia.girawolta@gmail.com