Tłumaczenie:
Katarzyna Komar
25-05-2019

Jak wybrać odpowiedniego trenera (dla swojego konia i nie tylko)

Autor: Rick Gore, Think Like a Horse
Strona Ricka Gore (język angielski)

Już dawno chciałem napisać artykuł na ten temat. Wielka szkoda, ale wydaje się, że jest bardzo wielu krętaczy, naciągaczy i po prostu nieetycznych trenerów w świecie koniarzy. Spotykam znacznie więcej handlarzy koni, którzy przedstawiają się jako trenerzy, niż uczciwych, dobrych koniarzy, którzy na względzie mają przede wszystkim dobro konia. Od początków ludzkości, jak się wydaje, ludzie zawsze znajdowali sposób, by używać koni do zarabiania pieniędzy. Wygląda na to, że niewiele się od tamtych czasów zmieniło.

Niedawno pracowałem z koniem, który spędził u trenerki siedem miesięcy w „treningu”. Pozwólcie, że powtórzę raz jeszcze – siedem miesięcy tak zwanego profesjonalnego szkolenia. Po tym czasie nie dawał się złapać, prowadzić, lonżować, uwiązywać i bał się wszystkiego. Właścicielka zapłaciła naprawdę dobre pieniądze za profesjonalną pomoc dla swojego konia i była pewna, że jej koń przez siedem miesięcy otrzymywał fachowe szkolenie. Okazało się, że tak zwana trenerka uczyła konia prowadzenia, uwiązując go do quada – taka była jej metoda treningu. Wspominałem, że koń nie miał kopyt struganych przez cały czas trwania szkolenia? A dlaczego? Dlatego, że trenerka nie była w stanie nakłonić konia do podania nóg kowalowi. Mówiłem raz, mówiłem setki razy – to, że ktoś mówi o sobie, że jest trenerem, wcale nie oznacza, że nim jest. Rozmawiając z właścicielką wyżej wspomnianego konia dowiedziałem się, że nie mogła odwiedzać swego konia podczas treningu kiedy chciała - „trenerka” kazała jej za każdym razem umawiać się telefonicznie na wizytę. To wyraźny sygnał ostrzegawczy. Niżej podam listę takich sygnałów, na które powinieneś zwrócić uwagę, wybierając trenera dla swego konia.

Lista sygnałów ostrzegawczych – czerwona lampka powinna ci się zapalić w sytuacji, gdy:
  • musisz umawiać się telefonicznie na wizytę,
  • trener mówi: pracuję w różnych godzinach, więc nie mogę ci powiedzieć, kiedy dokładnie będę pracować z twoim koniem,
  • trener mówi: zawsze noszę ostrogi, ale ich nie używam,
  • trener mówi: nie podobają mi się/nie wierzę w te brednie naturalsów,
  • trener mówi: nie chcę, żebyś ty czy ktokolwiek inny pracował z koniem w czasie, gdy pozostaje u mnie w treningu,
  • trener mówi: potrzebuję być zupełnie sam z twoim koniem,
  • trener mówi: potrzebuję minimum 60 lub 90 dni, by naprawić tego konia,
  • trener nigdy nie pyta o twoje plany użytkowania tego konia,
  • trener mówi ci, co zamierza zrobić z tym koniem i nie chce dopasować szkolenia do twoich potrzeb,
  • trener nie potrafi lepiej od ciebie poradzić sobie z twoim koniem, już pierwszego dnia,
  • trener ma więcej niż siedem czy osiem koni w treningu – tym samym nie będzie miał czasu, by z każdym popracować codziennie.

Twój trener powinien powiedzieć ci, a jeśli nie, to musisz sam zapytać, co twój koń będzie potrafił po ukończeniu szkolenia. Jeśli w odpowiedzi dostaniesz jakiś niewyraźny bełkot w stylu: „to zależy od konia, niektóre uczą się szybciej, nie lubię konia popędzać”, albo, moje ulubione, trener obraża się i mówi: "Proszę najpierw wykupić 30 dni treningu i potem będziemy wiedzieć, co i jak jest z tym koniem". Jednak jeśli trener jest ceniony, uczciwy i godny zaufania, od razu powie ci, czego powinieneś oczekiwać, a jeśli szkolenie nieoczekiwanie się przedłuży, nie policzy ci za dodatkowy czas. Trener jasno powinien powiedzieć ci, że twój koń będzie umiał to, to i tamto, kiedy szkolenie dobiegnie końca. Uważaj także na trenerów, którzy tylko udzielają lekcji, a nigdy nie widać ich na koniu. To wyraźny sygnał ostrzegawczy. Szczególnie jest to popularne wśród jeżdżących w stylu angielskim. Widuję ludzi płacących spore pieniądze przez lata i robiących w tym czasie niewielkie postępy. Wielu używa trenerów jako dobrze opłacanych opiekunek do dzieci. Rodzice po prostu płacą komuś, by pilnował ich dziecka na koniu i nazywają to lekcją. Jeśli twój trener nie potrafi zademonstrować, jak się jeździ, lub jak się powinno wyegzekwować od konia dany ruch, to raczej nie jest trenerem. Nie potrzeba wielkich umiejętności, żeby krzyczeć: ”Pięta w dół!”, „Wyprostuj się!”, „Nie patrz w dół!”. To wszystko brzmi jak lekcja jazdy, ale to tylko ktoś powtarza coś, co inni mówili mu przez lata. Dobry, odpowiedzialny trener powinien być w stanie wsiąść na dowolnego konia i sprawić, by wyglądał lepiej pod nim, niż pod tobą. Jest kilka powtarzających się wymówek, których „trenerzy” lubią używać – np.: „Nie mogę już jeździć, jestem po kontuzji”, „Jestem już za stary, żeby wsiąść na tego konia i ci to zademonstrować”, i wiele innych. Znam jedną trenerkę w lokalnej stajni, która pracuje tu już od 10 lat, a nigdy jeszcze nie widziałem jej na koniu. Mimo to nie brakuje jej klientów – rodziców przyprowadzających dzieci na naukę jazdy. Wielu ludzi myśli sobie: „Nie wiem nic o koniach, więc zapłacę komuś”. To wielki błąd. Coś jak zasięganie porady medycznej u rzeźnika dlatego, że nosi biały fartuch.

Oto, co musisz powiedzieć trenerowi, zanim zdecydujesz się go zatrudnić:
  • muszę wiedzieć, kiedy będziesz pracować z moim koniem, żeby móc być przy tym, przyglądać się i zadawać pytania,
  • muszę mieć dostęp do mojego konia przez cały czas trwania treningu,
  • nie życzę sobie używania ostróg na moim koniu,
  • nie życzę sobie używania wędzidła innego niż zwykłe (lub innego, niż ja używam),
  • nie życzę sobie używania łańcuszka do prowadzenia mojego konia, ani prowadzenia go z pojazdu,
  • chcę, żeby mój koń umiał to, to i tamto, kiedy go odbiorę,
  • chcę otrzymywać co tydzień (lub co dwa tygodnie) sprawozdania z tego, czego mój koń się nauczył lub w czym stał się lepszy.

Dobrym sprawdzianem potencjalnego trenera jest dowiedzenie się, czy ma on własne konie? Czy możesz na nich pojeździć? Jeśli odpowiedź brzmi: „nie”, to raczej ta osoba nie będzie dobrym trenerem dla twojego konia (...). Jeśli zaś twój trener nie potrafi natychmiast zająć się twoim koniem lepiej od ciebie, na twoim miejscu nabrałbym podejrzeń. Dobry koniarz potrafi sprawić, że koń będzie wyglądał i zachowywał się znacznie gorzej niż w rzeczywistości, by wywołać wrażenie, że pilnie potrzebujesz jego usług, więc bądź ostrożny. Na moim kanale na Youtube możesz obejrzeć film na ten temat (Horse Trainer Tricks Making a Horse Look Bad or Dangerous).
Musisz otrzymywać cotygodniowe sprawozdania od trenera. To jak dzienniczek ucznia – raport, czego twój koń się nauczył, jakie ma problemy, jakie są jego mocne, a jakie słabe strony. Może ma jakieś kontuzje czy kłopoty? Tylko dlatego, że oddałeś go pod opiekę trenerowi, nie znaczy, że przestałeś być za niego odpowiedzialny. Nadal musisz się upewniać, czy ma czystą wodę do picia, co dostaje do jedzenia, czy ma regularnie strugane kopyta itd.

Jeśli twój koń został wysłany gdzieś daleko, nadal musisz upewniać się, że program szczepień jest przestrzegany, a kopyta są regularnie werkowane. Musisz mieć wyznaczone cele, czego oczekujesz w związku ze swoim koniem, na przykład: chcę, żeby dawał się prowadzić, chcę jeździć w tereny, chcę, by moje niedoświadczone dziecko mogło go dosiadać i mogło czyścić mu kopyta. Jeśli ty chcesz tych rzeczy, a twój trener tymczasem uczy twojego konia spinów i sliding stopów, to nie zadziała. Jeśli chcę jeździć w tereny, to jasne jest, że nie chcę, żeby trener pracował z koniem wyłącznie na zamkniętej ujeżdżalni. Jeżeli chcę jeździć ujeżdżenie, to nie chcę, żeby trener ćwiczył z moim koniem wycinanie krów. Dobry szkoleniowiec powinien wypytać cię dokładnie, żeby wiedzieć, w jakim kierunku trenować twojego konia.

Musisz aktywnie włączyć się w szkolenie twojego konia. Musisz dokładnie wiedzieć, czego uczony jest twój koń, jakich pomocy się używa, jak używane są wodze czy łydki, a nawet ogólnie jak postępuje się z twoim koniem. Musisz widzieć, jak twój koń radzi sobie z presją, ze strachem i z nadmiarem presji. Będziesz mógł zadawać pytania i rozwijać swoje umiejętności postępowania z koniem oraz pogłębiać swoją wiedzę. Nie ma czegoś takiego, jak wyszkolony koń. Potrafię w kilka dni kompletnie zrujnować konia, który był wyszkolony.

Jeśli trener jest dobry i uczciwy, nie będzie mieć problemu z twoimi wymaganiami. Wręcz przeciwnie, powinien zachęcać cię, byś zaangażował się w szkolenie; ponadto, jeśli faktycznie chce pomóc koniowi, zakończy jego szkolenie kilkoma dniami bądź tygodniem wspólnej pracy z tobą i twoim koniem. W ten sposób otrzymasz od razu informacje zwrotne odnośnie tego, co robisz źle albo dlaczego twój koń postępuje z tobą tak, jak postępuje. Wyszkolony koń w rękach niedoświadczonej osoby to jak samochód w rękach nastolatka bez prawa jazdy i doświadczenia w prowadzeniu auta. Samochód to samochód, reaguje zawsze tak samo, problemem jest kierowca. Podobnie jest z końmi. Każdy dobry trener to wie i nie będzie próbował oszukać cię, że jest lepszy, niż jest, albo, jak dobrze twój koń wygląda, kiedy on go dosiada. Każdy dobry jeździec może spowodować, że koń będzie wyglądał lepiej niż pod jeźdźcem niedoświadczonym. To taki tani trik trenerski. Wielu potrafi sprawić, że koń stanie dęba lub zacznie się odsadzać, żebyś myślał, że koń jest trudny w obejściu i wymaga profesjonalisty.

Inną sztuczką, jaką niektórzy trenerzy stosują, jest wmawianie ci, że twój koń jest fatalny i w związku z tym jego trening może potrwać dłużej. To kompletna bzdura. Każdy prawdziwy trener wie, że konia można naprawić równie łatwo, jak zepsuć, z kilkoma wyjątkami. Każdy, kto zna się na koniach wie, jak sprawić, żeby koń zachowywał się gorzej niż zazwyczaj, spowodować, by się odsadził, wspiął czy źle zachował i w ten sposób przekonać cię, że twój koń jest naprawdę trudny. To nic innego jak przedstawienie obliczone na przedłużenie treningu. Nietrudno jest wykorzystać niewiedzę niedoświadczonego właściciela konia. To jest niewłaściwe, nieetyczne i bardzo złe dla konia. Tacy trenerzy narażają niedoświadczonego koniarza na uraz, a konia na przylepienie łatki niebezpiecznego. Niedoświadczeni koniarze – strzeżcie się!

Słyszę od wielu ludzi, że obawiają się swoich kowali, weterynarzy i trenerów. Martwią się, by ich nie urazić zadawaniem pytań, dawaniem wskazówek czy stawianiem wymagań. Płacicie tym ludziom za ich usługi, więc macie prawo stawiać im wymagania! Jeśli ktokolwiek z nich obraża się na twoje wskazówki czy żądania, powinien wytłumaczyć, dlaczego uważa je za zły pomysł. Nie pozwól ludziom, którym płacisz dyktować, w jaki sposób będą postępować z twoim koniem! Jednakże musisz pozostawać zaangażowany w pomaganie twojemu koniowi. Nie oczekuj jednak od kowala, że nauczy twojego konia podawać nogi do rozczyszczania - nie tędy droga. Tak samo weterynarz nie jest od nauczenia twojego konia spokojnego zachowania podczas zabiegu medycznego.

Zatem odrób lekcje, wybierz trenera rozważnie i starannie. Zadawaj mnóstwo pytań, bądź zaangażowany i wyznacz kilka jasnych celów. Jeśli w którymkolwiek momencie poczujesz, że włosy stają ci dęba na karku, zwróć uwagę na tę wskazówkę. Zapytaj innego trenera, zasięgnij drugiej opinii, przeszukaj internet, potwierdź informacje. Nie przyjmuj wszystkiego na wiarę, tylko dlatego, że twój trener tak powiedział. Znam pewną kobietę, która obdzwoniła pięciu trenerów, płacząc, że jej koń nie daje się złapać. Odmówili przyjęcia konia w trening. W końcu szósty się zgodził. Nie był to dobry wybór ani dla niej, ani dla konia.

Pamiętaj pierwszą zasadę odpowiedzialnego właściciela konia: „Nigdy nie wierz w to, co ktoś opowiada ci o koniu”. Nie zapominaj upewnić się, czym i jak twój koń jest karmiony. Nawet jeśli zostawisz u trenera dobrą paszę, nie masz pewności, że koń będzie ją dostawał – wskazówką będzie np. nagły spadek wagi konia. Jeśli „trener” powie ci, że koń stracił wagę, ponieważ dużo pracuje, bądź świadom, że jest to stara sztuczka – po prostu koń dostaje paszę marnej jakości, albo nie jest karmiony w ogóle, żeby nie miał sił walczyć czy się opierać. Znam wielu trenerów, którzy, jeśli dostarczysz im dobrej jakości, drogą paszę, zatrzymają ją dla siebie, a twojemu koniowi podadzą tanią niskiej jakości. Skąd będziesz wiedział? No cóż – twój koń, twoja odpowiedzialność.

Powodzenia i udanych jazd,
Rick Gore

Źródło: Oryginalny tekst na stronie Ricka Gore
© Stajnia Girawolta Blog
Nasale Nowy Gródek 3
46-220 Byczyna
tel.: +48 731 085 161
e-mail: stajnia.girawolta@gmail.com