Katarzyna Komar
04-07-2019

Wujek Dobra Rada - cz. 2

Jak sobie z Wujkami radzić? Sposoby są uniwersalne. Jeśli chodzi o kontakt z osobami obcymi, zwłaszcza takimi, których raczej nigdy więcej nie spotkam, uśmiecham się grzecznie i milczę. Na pewno nie przekonuję, nie wykładam swoich racji, bo Wujek Dobra Rada absolutnie nie jest zainteresowany usłyszeniem dlaczego robię coś tak, jak robię. On chce z siebie wyrzucić potok pewnych wiadomości. Poza tym, czuje się uprawniony do pouczania mnie, bo jest mądrzejszy/starszy/lepszy/kuzyn szwagra wujka jego trzeciej żony widział kiedyś konia na jarmarku w mieście i on wie, że z końmi to trzeba inaczej. W innych przypadkach dziękuję za poradę i mówię, że się zastanowię, czy w moich warunkach da się to zastosować. Albo po prostu dziękuję za radę i mówię, że to interesujące, po czym pospiesznie zmieniam temat. Zazwyczaj pomaga. Zaś na skrajnie toksycznych Wujków Dobra Rada, wracających do zakończonego tematu z uporem maniaka, dobrego sposobu nie ma i trzeba zacisnąć zęby. Niestety – trafiają się tacy.
A na koniec lista pomysłów przeróżnych Wujków Dobra Rada, których jednak nie wprowadziliśmy w życie (o, my niewdzięczni ignoranci):
Konia trzeba ujeżdżać na głęboko zaoranym polu, żeby nie miał siły brykać
Tak nam doradzał pewien lokalny znawca (konia, prawda, nigdy w życiu nie miałem, ale, paaani, ja swoje wieeem) w sprawie ujeżdżania Samira, który w chwili odwiedzin pana znawcy właśnie robił sobie radosną wieczorną przebieżkę wokół padoków (a barany sadzi przy tym nadzwyczaj imponujące, to fakt, robią wrażenie - znawca widocznie się wystraszył); ale w pracy konik jest grzeczny i zdyscyplinowany – nie zdarza mu się brykać. Co do proponowanej metody - spotkałam w swojej przeszło 20-letniej karierze jeździeckiej dwa konie, o których wiedziałam na pewno, że były ujeżdżane w ten sposób. Raz się udało wspaniale (koń podobno nie dawał się ujeździć w żaden inny sposób), a raz nie - skończyło się kompletnie pozrywanymi ścięgnami zginaczy powierzchownych i głębokich palców w obu tylnych nogach. A taki był piękny ogierek, folblut... Doczekał się licznego i cennego potomstwa, ale kaleką był na resztę życia. Warto?
Kadr z serialu Janosik
Nigdy w życiu nie można podchodzić do konia od tyłu
Do każdego z naszych koni można podejść od tyłu, klepnąć w zad, pociągnąć za ogon, założyć linę na tylną nogę i prowadzić ciągnąc za tę linę – znaczy, my możemy, ktoś obcy na pewno nie. Do Wisty też już można podejść od tyłu; nasz pies może już podbiegać do koni od tyłu, mijać je pędem i też się nic nie dzieje. Oczywiście nie szliśmy z tym na żywioł, konie i psa trzeba było przygotować – to trwa.
Koni nie wolno wypuszczać zimą na zewnątrz
No cóż - dobrze, że Jakuci o tym nie wiedzą.
Dwulatek powinien już dawno chodzić pod siodłem1
Nawet Instrukcja ujeżdżania koni z 1928 roku podawała, że zaczynać pracę można dopiero z 3,5-letnim koniem; wcielane do szeregów były dopiero w pełni rozwinięte 5,5-latki po pełnym, trwającym 2 lata treningu w formacji (najwcześniej!). Początkowa praca z młodym koniem, tzw. zaprawa, polegała na codziennych godzinnych spacerach stępem w ręku.
Jeśli chodzi o ogiery półkrwi, obecnie do zakładów treningowych kierowane są na podstawie wstępnej klasyfikacji (ocena pokroju, rodowód) w wieku 33-36 miesięcy na 100-dniowy trening, po którym odbywają próbę dzielności.
Również XIX-wieczne Listy o jeździe konnej Rewieńskiego dostarczają argumentów na poparcie naszych metod pracy:
Koń przed skończonym czwartym rokiem życia nie powinien być dosiadany, a przed skończeniem pięciu lat wieku używany do dłuższej i forsownej jazdy, zwłaszcza pod ciężkim i silnej budowy jeźdźcem; jeżdżenie na koniu mającym szkielet niezupełnie jeszcze skostniały, a wiązadła, ścięgna i mięśnie niedostatecznie jeszcze wykształcone, sprowadza prędkie jego zużycie, rozmaite wady nóg i inne mniej lub więcej ważne kalectwa (...). Konie angielskie pełnej krwi, trenowane do wyścigu dwu- i trzylatków, za przeciwny dowód służyć tu nie mogą (...).
Dwulatka powinna już dawno być w ciąży2
No cóż - autorzy podręcznika Hodowla i użytkowanie zwierząt gospodarskich, piszą, że:
W warunkach Polski konie zimnokrwiste osiągają dojrzałość hodowlaną w wieku 30-36 miesięcy, a dobrze wyrośnięte klacze zimnokrwiste można kryć po ukończeniu przez nie 2 lat. Konie ras gorącokrwistych i prymitywnych osiągają dojrzałość hodowlaną w wieku 36-48 miesięcy.
Żadna z naszych klaczy na zimnokrwistą nie wygląda...
Dorota Kozińska, autorka książki Czemu koń rusza, gdy woźnica cmoka, czyli 101 pytań o konie, na pytanie o to, w jakim wieku można pokryć klacz po raz pierwszy, odpowiada tak:
Trzeba z tym odczekać, aż skończy trzy, a w przypadku ras późno dojrzewających – nawet cztery lata. Klacz powinna być nie tylko dojrzała płciowo, ale też odpowiednio wyrośnięta. Krycie dwulatki można porównać ze zmuszaniem do małżeństwa 11-letniej dziewczynki, która niedawno przeżyła pierwszą miesiączkę. Koński podlotek bez kłopotu zajdzie w ciążę, źrebak będzie jednak słabszy i mniej wartościowy niż przychówek starszej, lepiej przygotowanej do rozrodu klaczy.
Ja mogę co najwyżej dodać, że pośpiech jest wskazany raczej tylko przy łapaniu pcheł...
Stajnię wystarczy sprzątnąć raz na pół roku
Taki pogląd lansował pewien ułan, u którego pracowaliśmy z Jurkiem kiedyś, posiadający własną, niemałą stajnię. Ułan ten lubił przytaczać powiedzenie: od smrodu jeszcze nikt nie umarł, a z zimna cała armia Napoleona (my swoją stajnię sprzątamy codziennie; słyszeliśmy, że marnujemy potworne ilości słomy)3.
Stajnię ułana próbowaliśmy posprzątać (w maju - konie stały na półmetrowej warstwie gnoju); stanowczo nam tego zabronił, bo mu się konie poprzeziębiają... Kazał tylko dościelać. No cóż - klient nasz pan. Tylko koni szkoda.
Kostrzewski F., Odwrót spod Moskwy, 1854
Jak będziemy karmić konie sianem, a nie owsem, to je zagłodzimy na śmierć - zaczną nam spadać z wagi i zorientujemy się, jak już będzie za późno
(serio!)
Przy struganiu trzeba zostawić krawędź kopyta, a wycinać podeszwę i koniecznie strzałkę, bo strzałka nigdy w życiu nie może mieć kontaktu z podłożem (!)4
Do tego pewnie jeszcze wrócę...
Konia użytkowanego pod siodłem koniecznie trzeba podkuwać
W razie konieczności ochrony kopyt naszych koni przed nadmiernym ścieraniem zdecydujemy się na buty, podkowy w naszych warunkach to ostateczna ostateczność.
Przecież nie można użytkować koni gorącokrwistych zaprzęgowo
Tak pewien znajomy hodowca zaprzęgowych koni śląskich oburzył się na pomysł zaprzęgania Kariny; wyszło humorystycznie dlatego, że ślązak przecież, jak by nie patrzeć, jednak jest koniem gorącokrwistym...
Lonżujesz konia na kawecanie? Porąbało cię? W ten sposób nic nie osiągniesz, załóż jej lepiej jakiś patent
To akurat doradziła mi koleżanka, która swojego konia zwykła lonżować olinowanego jak szkunerbryg albo inna fregata - trójkąty, wypinacze i lonża przez potylicę - po zdjęciu tego całego takielunku koń natychmiast zaczynał chodzić z odwrotnym grzbietem i głową w chmurach. Zdecydowałam się pracować inaczej i skutki można podziwiać w naszej stajni :)
Fregata szkolna "Dar Pomorza"
pocztówka z lat 1937-1939
Dwa hektary na cztery konie?! To stanowczo za mało
Wujek Dobra Rada zakrzyczał mnie, nie dając mi dojść do słowa, że zagłodzę konie na tych dwóch hektarach pastwiska. Tymczasem zielonka pastwiskowa stanowi dla naszych koni tylko część diety, bo zimą (no i przez tę część doby, kiedy niestety stoją w stajni) żywimy je sianem, które kupujemy od okolicznych rolników. Wujek Dobra Rada miał rację o tyle, że według norm zootechnicznych przyjmuje się powierzchnię od 0,3 do nawet 1 ha (klacz karmiąca) prawidłowo zagospodarowanego pastwiska na konia, jeśli koń ma być utrzymywany tylko w systemie wolnowybiegowym.
Strach, co by to było, gdyby Wujek Dobra Rada wiedział, że część terenu zajmuje u nas ujeżdżalnia i wydeptany na łyso padok zimowy, a jeszcze trochę gruntu chcemy "zmarnować" na paddock paradise...


1O użytkowaniu nierozwiniętych, niedorosłych koni pisałam już w tekście Kawalkator radzi: w którym czasie źrzebce ze stada braćOdnośnie tekstu "Kawalkator radzi..."
2 To, zdaje się, Dołęga-Mostowicz pisał coś o "instynkcie rajfurskim" u ludzi i o nieumiejętności zdobycia się na delikatność niewtrącania w cudze sprawy. Jak widać, problem aktualny od dziesięcioleci.
3 Pewnie; w końcu jaki tam wpływ na kopyta, układ oddechowy czy wreszcie na skórę ma gnijący nawóz albo parujący z moczu amoniak. Drobiazg.
4 Bardzo interesujące rzeczy na ten temat można przeczytać nie tylko w książce J. Gołębia Kopyta doskonałe, ale i na forum internetowym warsztatów kopytowych prowadzonych przez jej autora. Polecam.

Bibliografia
  1. Grodzki H. (red.), Hodowla i użytkowanie zwierząt gospodarskich, Warszawa 2005
  2. Instrukcja ujeżdżania koni, Wojskowy Instytut Naukowo-Oświatowy, Warszawa 1928 (przedruk 1936)
  3. Kozińska D., Czemu koń rusza, gdy woźnica cmoka, czyli 101 pytań o konie, Warszawa 2009
  4. Rewieński S., Listy o jeździe konnej. Praktyczny i przystępny wykład jazdy konnej oraz ujeżdżania koni wierzchowych, Warszawa 1885
© Stajnia Girawolta Blog
Nasale Nowy Gródek 3
46-220 Byczyna
tel.: +48 731 085 161
e-mail: stajnia.girawolta@gmail.com